Metamorfoza

– przy ulicy Henryka Dąbrowskiego –

Właśnie w stronę kościoła
chciałam przejść przez ulicę
gdy spojżałam w lewo
tam dwie kamiennice
niebieska i żółta, jak niebo i słońce
tak świeże i pyszne
i tak z innych drwiące.
Przetrę ręką oczy
bo może to złuda
i odfruną jak dwa barwne motyle
które przysiadły tu tylko na chwilę
rozpłyną się o zmroku
jak rajskie cuda.
Znów smętna będzie ta ulica
jak szpetna panna
wstydząca się wsojego lica.
Może ranek ją wyrwie
z letargicznej hipnozy
dokona aktu metamorfozy
kokony pękną
i za chwilę
przysiądą na niej też inne motyle.

KOMENTARZ
https://poezja-lucja-pauksztelo.de/jesli-kocha/
https://poezja-lucja-pauksztelo.de/paslecki-bursztyn/