On

Podaj mi rękę koleżanko
i pójdźmy łąką pełną kwiatów
nad nami niebo chustą błękitu
falować będzie oddechem wiatru.
Przenieś palcami krople rosy
które łagodnie zioła kołyszą
na twe powieki
niech jak kryształy
na twoich rzęsach wiszą.
Usta twe muśnij przydrożnym makiem
aby karminu im użyczył
by je obdarzył miłości smakiem
by ich słodyczą sam się nasycił.
Ubierz sukienkę, tą powiewną
w której twe ciało tak dobrze się czuje.
Proszę, posłuchaj mojego słowa.
I bądź gotowa.
Pod bosą stopą ziemia pulsuje
życiem tętniącym, jak dzwon.
Gdzieś tam pod linią horyzontu
w oparach łąki, stoi ON.
Rozluźniasz uchwyt twojej dłoni
chcesz swoją rękę wysunąć z mojej
wybiec mu pragniesz na spotkanie
twe serce bije jak szalone.
Oh! Cierpliwości moje kochanie.
ON przecież idzie w twoją stronę.
Wystarczy, że ty tu poczekasz.
Już idzie, jeszcze chwila.
Jak wonny kwiat w tym polu kwitnąc
zwabisz go jak motyla.
Na rzęsach też miał będzie rosę
zupełnie tak jak ty
i stopy też będzie miał bose
gdy się wyłoni z mgły.
Ten wymarzony
tylko dla ciebie stworzony
z silnym sercem w piersi.
Na miękkich trawach dzikich łąk
będziecie dla siebie pierwsi.

Dla Iza–Beli Lucja.
KOMENTARZ
https://poezja-lucja-pauksztelo.de/o-tobie-i-o-mnie/
https://poezja-lucja-pauksztelo.de/zaklete-skrzypce/